niedziela, 14 sierpnia 2016

Gra Metro: Last Light

Po wydanej w 2010 roku grze "Metro 2033" opartej na prozie Dmitrija Głuchowskiego studio 4A Games zaczęło prace nad kontynuacją.
"Metro: Last Light", bo taki tytuł otrzymała gra, ukazało się w 2013 roku. Fabuła gry jest kontynuacją tej z poprzedniej części. Wprawdzie "Metro 2033" miało dwa zakończenia, w zależności od wyborów gracza, jednak w "Metrze: Last Light" wszystko toczy się według tylko jednego z zakończeń, tego bliższego książkowemu. Dalsza część przygód Artema nie jest zainspirowana żadna konkretną powieścią Głuchowskiego, raczej efektem pomysłowości twórców gry.
Ponadto gra zawiera kilka nieścisłości w stosunku do powieści Głuchowskiego. Na przykład, w grze pojawiają się etapy na powierzchni, w ruinach Moskwy, które rozgrywane są w ciągu dnia. Według książek byłoby to niemożliwe, gdyż oczy ludzi mieszkających przez lata w metrze, przyzwyczajone są do mroku i nikłego oświetlenia. Wyjście na powierzchnię w ciągu dnia skończyło by się ślepotą.
"Metro: Last Light" funkcjonuje na tym samym, tylko nieco ulepszonym, silniku co "Metro 2033". Graficznie wygląda jednak lepiej od swojej poprzedniczki, w grze znajduje się więcej dużych lokacji a gracz nieraz może sam podjąć decyzję, czy chce przejść dany etap po cichu, czy stoczyć otwartą walkę. Poza grafiką poprawiono nieco fizykę, sztuczną inteligencję przeciwników oraz destrukcję otoczenia, dodano np. naturalnie rozprzestrzeniający się ogień. Ponadto w "Metrze: Last Light" zaimplementowano system modyfikacji uzbrojenia.

Ogólnie "Metro: Last Light" przynajmniej w mojej ocenie, jeśli chodzi o rozgrywkę wypada znacznie lepiej od swojej poprzedniczki, choć fabularnie bardziej odpowiadało mi "Metro 2033".

niedziela, 17 lipca 2016

Gra Metro 2033

Gra komputerowa "Metro 2033" miała swoją premierę w marcu 2010 roku. Przeniosła ona na ekrany komputerów świat znany z książek Dmitrija Głuchowskiego.
Fabuła gry, jak sama nazwa wskazuje, mocno nawiązuje do książki "Metro 2033". W grze wcielamy się w głównego bohatera powieści czyli Artema. Choć ogólny zarys fabularny jest taki sam i pojawiają się ci sami bohaterowie, to sama podróż Artema na potrzeby rozgrywki została mocno zmieniona i zdecydowanie odbiega od książkowego pierwowzoru. Należy tu też zaznaczyć, że opowieść uległa spłyceniu, w końcu książka momentami była wręcz filozoficzna, natomiast gra jest przedstawicielem gatunku akcji/FPS z elementami RPG.
Rozgrywka w Metrze 2033 ma wiele mocnych jak i słabych stron.  Gra ma ciekawy system skradania się, poruszania w cieniu i unikania/dezaktywacji źródeł światła, co w połączeniu z niewielką ilością amunicji i innych zasobów wymusza na graczu ostrożność. Lokacje są ciekawe, choć klaustrofobiczne, małe i ciemne. Odpowiada to klimatowi postapokaliptycznego moskiewskiego metra. Etapy na powierzchni również posiadają swój klimat, a starcia z mutantami stanowią wyzwanie, pokazując, że w tym świecie człowiek zdecydowanie nie jest już szczytowym ogniwem łańcucha pokarmowego. Słabe strony gry to przede wszystkim błędy i glicze, kiepska grafika (gra ma w końcu już kilka ładnych lat) oraz słaba fizyka i sztuczna inteligencja. Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że gra w zależności od wyboru gracza posiada dwa różne zakończenia.

niedziela, 10 lipca 2016

Menażka Obrony Cywilnej

Menażka ta, to standardowy aluminiowy komplet używany przez polską armię w czasach PRL-u . Tę konkretną menażkę wyróżniają jednak namalowane oznaczenia "ZOOC KWK ANNA" co znaczy "Zakładowy Oddział Obrony Cywilnej Kopalni Węgla Kamiennego ANNA". Kopalnia ta znajdowała się w miejscowości Pszów, obecnie już nie funkcjonuje a jej budynki są stopniowo wyburzane. Pozostałości infrastruktury kopalni można wciąż zobaczyć jadąc drogą wojewódzką nr. 933. Widoczne wielopiętrowe budynki dawnej kopalni i liczne torowiska świadczą o tym jak wielkim zakładem była niegdyś KWK "ANNA" a menażka Obrony Cywilnej pokazuje, że kopalnia posiadała także swój własny oddział OC.

Porównałem napis na menażce z tym na hełmie ZOOC o którym pisałem wcześniej [link]. Choć napisy są bardzo podobne, wielkość liter jest inna co wyklucza użycie tego samego szablonu, nie da się więc potwierdzić czy hełm pochodzi z tego samego zakładu.

Widoczna na spodzie menażki punca producenta (RZWM czyli huta "Silesia" z Rybnika) z datą 1977.

niedziela, 19 czerwca 2016

"Do światła" Andriej Diakow

Powieść "Do światła" jest jedną z pierwszych książek z "Universum Metra" wydaną w Polsce. Jest też pierwszą częścią trylogii Andrieja Diakowa na którą składają się jeszcze: "W mrok" i "Za horyzont".
Okładka polskiego wydania "Do światła"
 
Fabuła powieści umiejscowiona została w ruinach St. Petersburga. Większość akcji, w przeciwieństwie do poprzednich opisanych przeze mnie książek o metrze, toczy się nie w mrocznych tunelach kolejki podziemnej, ale w wypalonych ruinach miasta, na powierzchni. Głównymi bohaterami są: doświadczony stalker "Taran" oraz młody chłopak "Gleb". Oboje, wraz z małą grupą wyruszają z metra na Kronsztad, by zbadać źródło tajemniczego światła. 

Powieść nie nudzi, fabuła jest przemyślana i wciągająca a zakończenie zaskakuje, książka zdecydowanie warta przeczytania.

niedziela, 12 czerwca 2016

Instrukcje w schronach.

W każdej z 52 jednostek WOPK (Wojsk Obrony Powietrznej Kraju) rozlokowanych na terenie całej Polski znajdował się duży schron dowodzenia. Z zewnątrz przysypany ziemią dla lepszego ukrycia i ochrony, miał zapewnić załodze przeżycie nie tylko w przypadku zwykłego bombardowania, ale nawet podczas ataku bronią masowego rażenia, także atomową. Ponieważ większość baz WOPK jest obecnie opuszczona i niszczeje, zazwyczaj nie ma problemu z dostaniem się do takiego schronu, sam odwiedziłem kilka podobnych obiektów. Oczywiście drzwi pancerne, większość wyposażenia i instalacji została wykradziona na złom, a wnętrza są mocno zdewastowane, wciąż jednak można tam znaleźć ciekawe rzeczy. Na ścianach wielu takich schronów do dziś widnieją instrukcje postępowania w przypadku wejścia do wnętrza schronu ze środowiska skażonego. Oto galeria zdjęć takich instrukcji w odwiedzonych przeze mnie obiektach.

Baza w Kuźni Raciborskiej.
Baza w Olszowej

Baza w Sobieszewie

niedziela, 5 czerwca 2016

"Czerep mutanta" Wiktor Noczkin

"Czerep mutanta" to druga książka Wiktora Noczkina ze stalkerskiego uniwersum, przetłumaczona na język polski.
Okładka polskiego wydania "Czerepu mutanta" 

W "Czerepie mutanta" poznamy dalsze losy Ślepego, bohatera poprzedniej powieści Noczkina. Tym razem nasz bohater-daltonista zostaje wplątany w intrygę sięgającą poza granice strefy. Autor zmienił nieco podejście do pisania, moim zdaniem na lepsze. Zamiast jednej długiej fabuły, tak jak w "Ślepej plamie", zaserwował nam zbiór opowiadań z różnymi przygodami Ślepego, ale z przewijającym się wciąż głównym wątkiem fabularnym. "Czerep mutanta" to kolejna solidna porcja anomalii, artefaktów, mutantów i oczywiście anegdot o stalkerze Pietrowie.

niedziela, 29 maja 2016

Opuszczony ośrodek wczasowy w Nieboczowach

Ośrodek wypoczynkowy "Raj" w Nieboczowach powstał w czasach PRL-u. Na terenie znajduje się kilka domków wypoczynkowych typowych dla okresu w którym powstały, budynek recepcji, dyskoteki, stróżówka, basen, mała plaża, oraz pozostałości zjeżdżalni wodnej. Ośrodek przestał funkcjonować ledwie parę lat temu. Wszystkie budynki są dość mocno zdewastowane i zaśmiecone. Wkrótce wszelkie pozostałości po ośrodku wypoczynkowym "Raj" przejdą do historii, gdyż cała wieś Nieboczowy znajduje się na terenie na którym powstaje zbiornik przeciwpowodziowy.

Jeziora wśród których znajduje się teren dawnego ośrodka.
Dawna stróżówka.
Domki wypoczynkowe.
Zniszczona łazienka w jednym z domków.
Basen.
Pozostałości zjeżdżalni wodnej.
Budynek dyskoteki i drink baru.

niedziela, 22 maja 2016

Maska p.gaz MP-4 "Buldog"

Maski przeciwgazowe typu MP-4 produkowano w Polsce od lat 70-tych do lat 90-tych. Jej konstrukcja była inspirowana amerykańską maską M-17. "Buldogi" występowały w trzech kolorach: czarnym - najrzadziej, zielonym i szarym - najpopularniejszym. W pierwszych maskach produkowanych w latach 70-tych części metalowe oksydowano, ale szybko zaniechano tej praktyki, najprawdopodobniej ze względu na koszty produkcji. W skład zestawu wchodzą: pokrowiec - torba na ramię, maska, komplet filtropochłaniaczy, zapasowe szkiełka okularów, sztyft przeciwpotny oraz czasami instrukcja.

Potoczna nazwa "Buldog" wzięła się od kształtu maski spowodowanego sposobem umieszczenia w niej filtropochłaniaczy. W MP-4 były one montowane wewnątrz maski, zamiast tak jak w "Słoniu" czy "Myszy" na zewnątrz. Rozwiązanie to miało poprawić widoczność podczas patrzenia w dół oraz zmniejszyć bezwładność maski podczas poruszania głową. O ile widoczność podczas spoglądania pod nogi rzeczywiście się poprawiła, o tyle bezwładność w MP-4 przeszkadza nawet bardziej niż w "Słoniu". Poza tym, takie umieszczenie filtropochłaniaczy powoduje konieczność zdjęcia maski podczas ich wymiany. Problem ten nie występuje ani w "Myszy", ani w "Słoniu". Dodatkowo filtropochłaniacze w innych maskach były wymienne, a w "Buldogu" nie dość, że nie pasują do żadnej innej maski, to jeszcze trzeba było produkować dwa ich rodzaje: prawy i lewy, które różnią się kształtem.

Maska MP-4 ma oczywiście pewne zalety, posiada np. większe okulary niż seria SzM 41 czy MC-1, wyposażona jest także w zdecydowanie najlepszą komorę foniczną, ułatwiającą porozumiewanie się w masce. Poza tym "Buldog" tak jak "Mysz" trzyma się na regulowanych paskach dzięki czemu nie zasłania uszu, oraz pozwala dobrze dopasować maskę do kształtu głowy. Mimo tego jest to moim zdaniem najmniej udana maska p.gaz spośród wszystkich skonstruowanych w Polsce po II wojnie światowej.

Torba na maskę z przodu i z tyłu.
Na moim egzemplarzu widnieje jeszcze podpis byłego użytkownika.
Oznaczenia wewnątrz torby. Wynika z nich, że moja maska pochodzi z roku 1986.
Maska i filtropochłaniacze.
Oznaczenia na masce.
Maska podczas użytkowania.

niedziela, 15 maja 2016

"Mrówańcza" Rusłan Mielnikow

Powieść "Mrówańcza" Rusłana Mielnikowa powstała w ramach cyklu "Universum Metro 2033" zapoczątkowanego przez Dmitrija Głuchowskiego.
 Okładka polskiego wydania "Mrówańczy"

Fabuła książki toczy się w Rostowskim metrze. Rostów nad Donem nie ma wprawdzie własnej linii metra, jednak do roku 2033 może zdąży jakaś powstać. Głównym bohaterem powieści jest Ilja, mieszkaniec końcowej stacji linii czerwonej. "Mrówańcza" ma to, co w "Universum Metra" najlepsze: postapokaliptyczny klimat, fabułę sci-fi oraz osadzenie w tym wszystkim uniwersalnych problemów zachowań ludzkich i społecznych w trudnych sytuacjach. Powieść ma pewne wady: miejscami zbyt hollywoodzką fabułę oraz, przynajmniej moim zdaniem, nieco rozczarowujące zakończenie. Rekompensuje to jednak dużą dawką klimatu znanego nam już z innych części serii, "Mrówańcza" po prostu wciąga od pierwszych stron. Sam Dmitrij Głuchowski nazwał ją jedną z najciekawszych książek z "Universum Metra".

niedziela, 8 maja 2016

Szkło uranowe

Szkło uranowe to szkło zawierające jako barwnik domieszki związków uranu. Zawartość związków uranowych wynosi zazwyczaj tylko 2 lub 3% jednak w niektórych wyrobach XIX wiecznych mogło być ich nawet ponad 20%. Wyroby ze szkła tego typu zyskały popularność w połowie XIX w. i były powszechnie wytwarzane aż do lat 40 XX w. a sporadycznie do dzisiaj. Zazwyczaj naczynia ze szkła uranowego wyglądają niepozornie, są lekko zabarwione na żółto lub zielono - w zależności od stopnia utlenienia związków uranu. Fluoryzują w świetle ultrafioletowym. Posiadany przeze mnie egzemplarz jest lekko żółtawy, a więc pochodzi zapewne z czasów przedwojennych. Nie posiadam odpowiednio czułego licznika Geigera by zmierzyć jego promieniowanie, jednak w świetle UV wygląda bardzo ciekawie.

Naczynie w normalnym świetle.
  
Oraz w świetle UV.