niedziela, 4 sierpnia 2024

Obiekt 3001 Podborsko

Podborsko to niewielka wieś w województwie zachodniopomorskim, w powiecie Białogardzkim. Miejscowość ta wyróżnia się jednak na tle wielu podobnych miejsc w kraju faktem, że w jej pobliżu zlokalizowano w latach '60-tych magazyn broni jądrowej - jeden z trzech w Polsce obiektów o kryptonimie 3000. 
 
Baza 3001 składała się z części koszarowej, mieszczącej budynek dowództwa, koszary, mieszkania dla oficerów i ich rodzin, stołówkę, kino, przychodnię, boisko, a także liczne budynki magazynowe, garaże itp. oraz części tzw. ścisłej, otoczonej dodatkowo potrójnym płotem, mieszczącej właściwe instalacje bazy wojskowej - dwa schrony-magazyny głowic jądrowych typu T-7 "Monolit", a później dodatkowo jeden schron typu "Granit". 

Podstawą do budowy w Polsce stałych składów radzieckiej broni jądrowej była umowa zawarta 25 lutego 1967 roku pomiędzy Ministerstwami Obrony PRL i ZSRR. Wszystkie trzy obiekty zostały wybudowane przez Polskę, według dokumentacji dostarczonej przez stronę radziecką. Rząd PRL pokrył także w całości koszt budowy tych obiektów, blisko 70 mln ówczesnych złotych za każdą z baz. Na mocy wyżej wspominanej umowy, składowana w nich broń jądrowa miała bowiem w razie wojny zostać przekazana także Siłom Zbrojnym PRL. Wszystkie trzy bazy powstawały oficjalnie jako obiekty łączności. Ich przekazanie Armii Radzieckiej nastąpiło w grudniu 1969.
 
Na początku lat 90-tych Armia Radziecka wycofała się z terenu Polski, zabierając ze sobą sprzęt bojowy, w tym oczywiście składowaną w obiektach 3000 broń jądrową. Opuszczone bazy wojskowe stały się własnością skarbu państwa. Obiekty te, niezagospodarowane podobnie jak tysiące innych zlikwidowanych na przełomie lat 80-tych i 90-tych jednostek wojskowych, fabryk, czy innych zakładów pracy, w większości padły łupem szabrowników, złomiarzy czy wandali, którzy doszczętnie zdewastowali te obiekty. Baza 3001 w Podborsku miała jednak szczęście. Na terenie dawnych koszar bardzo szybko utworzono zakład karny, a fakt, że teren był pilnowany przez funkcjonariuszy straży więziennej sprawił, że schrony-magazyny zachowały się w bardzo dobrym stanie. W 2016 roku teren tzw. ścisły dawnej bazy, w tym jeden ze schronów "Monolit", a także schron "Granit", zostały udostępnione zwiedzającym jako "Muzeum Zimnej Wojny" - filia "Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu".
 
Plansza z przekrojem schronu-magazynu broni jądrowej T-7 "Monolit". Jak widać obiekt składał się z trzech części - największe pomieszczenie - dwupoziomowa hala z suwnicami znajduje się na osi schronu. Hala ta wyposażona jest w pancerne grodzie na obu końcach górnego poziomu. Po jednej stronie hali umieszczono cztery jednakowe pomieszczenia - składy głowic, po drugiej zaś zlokalizowano zespół pomieszczeń technicznych oraz bytowych dla załogi obiektu.
Pancerne drzwi zewnętrzne prowadzące do wnętrza hali jednego z dwóch schronów typu "Monolit" w Podborsku. Przez te drzwi do schronu wjeżdżały i wyjeżdżały głowice. W każdej z trzech baz o kryptonimie 3000 w Polsce znajdowały się dwa schrony T-7, ustawione prostopadle względem siebie. Dzięki temu gdyby obiekt stał się celem ataku atomowego, a fala uderzeniowa natarłaby bezpośrednio w grodzie - najsłabszy punkt jednego ze schronów, drugi, obrócony o 90 stopni miałby znacznie większe szanse na przetrwanie.
Czerpnia powietrza znajdująca się u góry jednego ze schronów T-7.
Na każdym ze schronów typu "Monolit", ponad obiema grodziami umieszczono po jednym prefabrykowanym stanowisku obserwacyjno-bojowym SPS-2m, oryginalnie uzbrojonym w karabin maszynowy PK. Na terenie bazy, wokół strefy ścisłej, znajduje się również znacznie więcej stanowisk bojowych, schronów, okopów i ukryć dla pojazdów.
Hala główna wewnątrz schronu typu "Monolit". W górnej części zdjęcia widoczna suwnica przytwierdzona do stropu, służąca do opuszczania głowic na niższy poziom hali, do komór magazynowych. Drzwi do nich widoczne są na dole, po prawej stronie.
Widoczne schody pomiędzy poziomami hali zostały zamontowane na użytek ruchu turystycznego, w czasach funkcjonowania obiektu obsługa przemieszczała się dzięki stalowej drabinie przytwierdzonej do ściany.
Jedno z pomieszczeń magazynowych przeznaczonych do przechowywania broni jądrowej. Po środku znajduje się wózek z atrapą głowicy do rakiety średniego zasięgu. Na takich wózkach w czasach zimnej wojny przechowywano tu prawdziwe głowice jądrowe. Znajdowały się one jednak dodatkowo w specjalnych, zapieczętowanych obudowach/futerałach. Wózki były przykręcone do podłogi, aby zapewnić stabilizację i pewność, że głowice nie będą się obijać. W jednym pomieszczeniu można było zmieścić 20 głowic. Schron typu T-7 "Monolit" posiada cztery takie pomieszczenia, a w bazie 3001 w Podborsku znajdują się dwa takie schrony. Oznacza to, że można było tu zgromadzić 160 głowic jądrowych.
W kolejnym pomieszczeniu znajduje się makieta bazy w czasach funkcjonowania. Została wykonana około 20 lat temu przez jednego z osadzonych w zakładzie karnym utworzonym w koszarach bazy.
Przekrój jednego ze schronów T-7 na makiecie.
W dalszej części eksponowane są stroje ochronne, przyrządy do rozpoznania skażeń i inne elementy związane z zimnowojennymi przygotowaniami do walki z użyciem broni masowego rażenia. Podziwiać można także odnalezione na terenie bazy relikty obecności żołnierzy Armii Radzieckiej.
W dalszej części schronu zlokalizowano pomieszczenia techniczne konieczne dla funkcjonowania obiektu, między innymi utrzymania wewnątrz stałych warunków, optymalnych dla przechowywania broni jądrowej. Poniżej na zdjęciach widoczne jest laboratorium, do którego wejście znajduje się w hali głównej. Wnętrze było jednak oddzielone podwójnymi, hermetycznymi drzwiami, w celu zapewnienia odpowiednich warunków po obu stronach śluzy.
Wnętrze pozostałej części technicznej i bytowej załogi schronu.
Śluza w wejściu do części dla załogi.
Pomieszczenie na instalację filtrowentylacyjną.
Pomieszczenie agregatów. Działały one automatycznie, w razie zaniku zasilania włączały się i zapewniały całemu obiektowi prąd. Zapas paliwa, wody oraz filtropochłaniaczy pozwalał obiektowi na działanie w warunkach całkowitej izolacji przez 24 godziny.
Poniżej zbiór detali, urządzeń
i oryginalnych tablic i oznaczeń z wnętrza schronu typu "Monolit".
Ostatnia tablica jest szczególnie ciekawa. Znajduje się na niej napis, oznaczający w wolnym tłumaczeniu "data następnego przeglądu, częściowego 26.02.91, pełnego 26.02.92". Pokazuje to, że obiekt do samego końca funkcjonował zgodnie z procedurami.

Na terenie bazy 3001 w Podborsku oprócz dwóch schronów T-7 "Monolit" w późniejszym czasie (prawdopodobnie pod koniec lat 70-tych) wzniesiono także schron typu "Granit". Obiekt ten także mógł służyć do przechowywania broni jądrowej, jednak wyłącznie przez krótki okres czasu. Schrony "Granit" bywały jednak wykorzystywane także w innych celach. Nieznana jest przyczyna wzniesienia obiektów tego typu we wszystkich trzech bazach o kryptonimie 3000 w Polsce. Czasem można spotkać się z informacją, jakoby w schronie tym miała znajdować się wyrzutnia z gotową do odpalenia rakietą, jest to jednak zupełna bzdura.
Choć obiektów typu "Granit" powstało w Polsce więcej, na przykład w pobliżu radzieckich lotnisk czy baz rakietowych, ten w Podborsku jest najlepiej zachowany, wraz z kompletnymi i nadal sprawnymi pancernymi drzwiami.

Wnętrze schronu typu "Granit". W górnej części widoczna jest szyna, po której mogła operować suwnica, taka jak w hali schronu typu "Monolit"

Pomieszczenie techniczne przylegające do schronu "Granit".

niedziela, 27 listopada 2022

Szczeliny przeciwlotnicze na terenach kolejowych

W okresie II wojny światowej, zwłaszcza w jej późniejszej fazie, Niemieckie miasta narażone były na bombardowania aliantów. Aby chronić ludność, a przede wszystkim kluczowe dla gospodarki i wysiłku wojennego obiekty, organizowano bierną obronę przeciwlotniczą i budowano schrony. Te budowane jeszcze przez Niemców obiekty nierzadko wykorzystywane były nadal po wojnie przez TOPL, PS czy OC. W niektórych przypadkach, pochodzące z czasów II WŚ budowle były nawet modernizowane, wyposażane w nowe urządzenia filtrowentylacyjne, czy nowe drzwi i grodzie gazoszczelne. Jakiś czas temu odwiedziłem spore skupisko kilkunastu różnego typu schronów i ukryć znajdujące się na terenach kolejowych, w pobliżu ważnego niegdyś węzła towarowego. Relację z tego spaceru zamieszczam poniżej.

Pierwsze kilka obiektów to dość typowe szczeliny przeciwlotnicze w formie długiego korytarza, z ławkami po bokach, wejściami na każdym końcu i załamaniem w środku. Szczeliny są zachowane w dość średnim stanie. Nie zachowały się drzwi ani ławki, jednak wnętrza nie są mocno zaśmiecone, ani pobazgrane grafitti.

Widoczne są elementy wykończenia wyjść kanałów wentylacji grawitacyjnej.
W niektórych szczelinach ławki były składane, w innych zaś wbudowane na stałe.
Kilka znajdujących się dalej budowli wyróżnia się nieco inną konstrukcją. Mają formę niewielkich pomieszczeń, z przedsionkiem i wyjściem ewakuacyjnym. Wydaje się, że obiekty te powstały już w okresie PRL-u. Przy wejściu do jednego z nich widoczna jest dość ciekawa tabliczka.
Pierwszy schron nie jest zachowany zbyt dobrze, drzwi są zardzewiałe a wnętrze zaśmiecone.
Drugi obiekt jest za to w dużo lepszym stanie. Drzwi (typu OH-1) chodzą gładko, bez problemu zamykają się i otwierają.
Instalacja elektryczna jest zachowana w całości, a wnętrze wyraźnie służyło jeszcze jakiś czas temu za składzik.
Na końcu schronu widoczne jest wyjście ewakuacyjne chronione drzwiami typu OH-2.
Większość zabudowań stacji to typowe poniemieckie budynki ceglane, jakich wiele na terenach kolejowych w zachodniej Polsce. Na dachu budynku po środku widoczna powojenna syrena alarmowa.
Większość budynków nie jest już użytkowana, niektóre są po prostu zamknięte na głucho, ale w dobrym stanie, inne to kompletne ruiny.
Stary wagon towarowy służący potem jako magazyn lub składzik.
Największy schron na terenie stacji, służący jako obiekt dowodzenia Oddziałem Samoobrony. Obiekt jest tylko częściowo zagłębiony w ziemi i wykonany w dużej mierze z cegły, co jest dość dziwne, zważywszy na fakt, że pozostałe budowle ochronne są w większości betonowe i w zdecydowanie większym stopniu zagłębione w grunt.
Korytarz z kilkoma kabinami z boku, w dwóch z nich znajdują się toalety, w pozostałych, identycznej wielkości nie ma nawet śladów po żadnej instalacji kanalizacyjnej, trudno powiedzieć do czego służyły.
Pamiątka świadcząca o działającym tu niegdyś Oddziale Samoobrony.
Zamontowane w jednym z pomieszczeń urządzenie filtrowentylacyjne. Jak widać znajduje się tu także wyjście ewakuacyjne ze schronu.
Największe pomieszczenie schronu, zapewne tutaj urzędowało dowództwo ZOSu. Tu także umieszczono wyjście ewakuacyjne.
Dwie ostatnie szczeliny, jak widać wykonane z cegły. Zachowały się oryginalne drzwi, nie umiem stwierdzić, czy pochodzą z czasów wojny, czy są to późniejsze, wg. wytycznych TOPL. W środkowej części każdej ze szczelin umieszczono zaś po dwie suche toalety.
Wnętrza są całkiem nieźle zachowane, zwłaszcza ławki.

niedziela, 3 kwietnia 2022

Ćwiczenia Obrony Cywilnej stacji PKP Szczecinek - 1985

Zagadnienia Obrony Cywilnej, w tym ćwiczenia, traktowano w czasach PRLu z należytą powagą. Nawet w schyłkowym okresie Polski Ludowej, w latach '80 odbywały się one nieraz z rozmachem. Widać to na przykładzie ćwiczeń w Ostrowi Mazowieckiej z 1986, które opisywałem tutaj: [link]. Tamto wydarzenie miało jednak w dużej mierze charakter propagandowy. Prezentowane dzisiaj fotografie ze Szczecinka, pokazują nieco inny, być może bardziej prawdziwy obraz OC z tamtych lat. Autorem wszystkich zdjęć jest pan Władysław Król.

Na dwóch pierwszych fotografiach widzimy członków OC w kombinezonach przeciwchemicznych L-2 oraz maskach przeciwgazowych SzM-41 lub SzM-41M. U jednego z członków OC widzimy rentgenometr D-08, można więc założyć, że są to przedstawiciele służby likwidacji skażeń OC i dlatego pojawili się na miejscu jako pierwsi.
W rejon porażenia dociera wsparcie w postaci Straży Pożarnej. W akcji widzimy samochód pożarniczy, najprawdopodobniej Jelcz 005 na podwoziu Stara 244.

Strażacy jak widać także są odpowiednio zabezpieczeni i wyposażeni w maski przeciwgazowe. Jednostki Straży Pożarnej często brały udział w ćwiczeniach OC, zazwyczaj stanowiąc trzon służby przeciwpożarowej terenowych formacji Obrony Cywilnej.
Gdy akcja gaśnicza dobiega końca, do akcji wkraczają drużyny pierwszej pomocy medycznej OC. Uwagę przykuwa brak jednolitego umundurowania, co było standardem w wielu jednostkach OC, do samego końca ich istnienia. Wszyscy sanitariusze są jednak wyraźnie oznaczeni opaskami z czerwonym krzyżem oraz noszą maski przeciwgazowe.
Na kolejnych kilku zdjęciach widzimy wynoszenie poszkodowanych z budynku, oblanego wcześniej przez strażaków pokaźną ilością piany.
Widać też znajdujące się w pobliżu miejsca ćwiczeń osoby postronne. Tego typu wydarzenie musiało być ciekawostką dla okolicznych mieszkańców, czym przyczyniało się do popularyzacji zagadnień OC w społeczeństwie.
Inna sekcja noszowa kieruje się do dalszej części stacji.
Podczas gdy sanitariusze wynoszą poszkodowanych z budynku, służba ratownictwa budowlanego stempluje uszkodzoną ścianę.
Po ćwiczeniach można wreszcie zdjąć maski i kombinezony.

Zdjęcia zostały opublikowane przez Szczecinek Nasze Miast: https://szczecinek.naszemiasto.pl