niedziela, 23 września 2018

Ćwiczenia Obrony Cywilnej PRL

W tym wpisie chciałbym zaprezentować zbiór unikatowych fotografii, prezentujących ćwiczenia polskiej Obrony Cywilnej. Manewry te odbyły się w Ostrowi Mazowieckiej około pół roku po katastrofie Czarnobylskiej. Ćwiczenia stanowiły nie tylko element szkolenia pododdziałów OC, miały także charakter pokazów dla ludności. Był to niejako element propagandowy, mający pokazać społeczeństwu, że w PRLu istnieją struktury przygotowane na sytuacje kryzysowe. Ćwiczeniami dowodził płk Mieczysław Mierzejewski, a ich formalnym zwierzchnikiem był wojewoda ostrołęcki Jan Niemyjski, zresztą obecny osobiście na tym wydarzeniu. W akcji oprócz różnych pododdziałów Obrony Cywilnej wzięli udział także pracownicy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Ostrowi Mazowieckiej, pracownicy służby zdrowia oraz Liga Obrony Kraju.

Ludność cywilna z członkiem OC w hełmie.
Członkowie formacji medycznych OC: widać umundurowanie Obrony Cywilnej, torby z maskami przeciwgazowymi i beret z symbolem OC.
Transport poszkodowanych.
Sanitariuszki w mundurach OC oraz furażerkach. Oprócz toreb z maskami przeciwgazowymi mają także apteczki.
Członkowie Obrony Cywilnej oraz lekarz w punkcie medycznym.
Wojewoda ostrołęcki Jan Niemyjski, oraz dowodzący ćwiczeniami pułkownik Mieczysław Mierzejewski z pielęgniarkami.
Obaj panowie w otoczeniu członków OC.
Sanitariuszki transportują rannych na noszach. Widać mundury oraz furażerki OC, opaski z czerwonym krzyżem oraz torby z maskami p.gaz i apteczki.
Poszkodowani wraz z personelem medycznym.
Członkowie służby przeciwpożarowej w akcji. U strażaka na pierwszym planie widać gogle przeciwchemiczne na kasku, gogle takie opisałem tutaj: [link]
Strażacy mają charakterystyczne szerokie pasy.
Poszukiwanie i pomoc rannym.
Członek OC melduje wykonanie zadania.
Członkowie służby wykrywania i likwidacji skażeń w kombinezonach L2, opisanych przeze mnie tutaj: [link] Ponadto w oczy rzuca się znak "Koniec skażenia". Warto też zwrócić uwagę na przyrząd rozpoznania chemicznego (najprawdopodobniej PCHR-54M) u członka OC na pierwszym planie. Podobny przyrząd opisałem tutaj: [link]
Tutaj widać członków służby wykrywania i likwidacji skażeń OC w kombinezonach i maskach p,gaz tzw. "Słoniach", opisanych przeze mnie tutaj: [link] Warto zwrócić uwagę na Nysę 522 z oznaczeniami LOK. Oprócz tego uwagę przykuwa sygnalizator promieniowania RS-70 u członka OC po prawej. Sygnalizator taki opisałem tutaj: [link]
Grupa przeprowadza rozpoznanie rejonu skażenia.
Ponownie widać sygnalizator promieniowania RS-70 u członka OC po lewej natomiast w rękach pana po prawej znajduje się pompka wspomnianego wcześniej przyrządu rozpoznania chemicznego.
Pojazd polewający ulicę wodą, bądź specjalną mieszanką w celu odkażenia terenu.
Członkowie służby ratownictwa technicznego usuwają z drogi fragmenty zawalonej konstrukcji.

Sanitariuszki służby medycznej OC.
Członek OC zdaje raport z przebiegu akcji.
Pracownicy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej demonstrują "Polowe laboratorium chemiczne".
 Autorem zdjęć jest pan Sławomir Olzacki.

niedziela, 16 września 2018

Zestaw rozpoznania chemicznego PChR-46

Zestaw rozpoznania chemicznego, to przyrząd służący do badania skażenia chemicznego: BŚT - bojowymi środkami trującymi, czyli po prostu gazami bojowymi. Urządzenie pozwala określić czy dany obszar został skażony, jaką substancją oraz jak silne jest skażenie.
 
 
Najpopularniejszym zestawem rozpoznania chemicznego w Polsce był, i jest nadal PCHR-54M, używany zresztą także w innych armiach Układu Warszawskiego, np. w Czechosłowacji czy NRD.
 
 
Posiadany przeze mnie zestaw bardzo przypomina PCHR-54M, jednak po bliższych oględzinach okazuje się, że istnieją pewne istotne różnice. Jest to jego starsza wersja, PCHR-46. Zestaw będący częścią mojej kolekcji jest zachowany w całkiem niezłym stanie, na pewno był jednak używany. Część fiolek jest zużyta, a jedną fiolkę pozostawiono napoczętą, najprawdopodobniej w celach demonstracyjnych. Wszystkie fiolki są jednak dawno przeterminowane.
 
 
Cały zestaw mieści się w metalowej skrzynce, z paskiem na ramię oraz paskiem biodrowym. W skład zestawu wchodzą: pompka z wbudowaną latarką, koszyczek na fiolki, komplet filtrów i kapturków ochronnych, łopatka do pobierania próbek, 2 słoiczki z odczynnikami, żółta taśma oraz fiolki pozwalające na wykrycie skażeń.
 
 
Rozpoznawanie skażeń przy pomocy zestawu wygląda następująco: należy w koszyczku umieścić filtr oraz kapturek ochronny. Następnie trzeba wybrać fiolkę, w zależności jaki gaz chcemy wykryć. Niestety istnieje możliwość sprawdzenia na raz tylko jednego środka. W PCHR-54M można jednorazowo wykonać test na obecność aż 4 różnych BŚT. Zależnie od fiolki, zgodnie z załączoną do niej instrukcją odłamujemy końcówki, lub tłuczemy mniejszą fiolkę w środku. Umieszczamy fiolkę w koszyczku a całość montujemy do pompki. Następnie pompujemy w zależności od wybranej fiolki, zazwyczaj kilkadziesiąt razy. Jeżeli płyn w fiolce odbarwił się, znaczy to, że wykryto obecność danego gazu.
 
 
Zestaw wyciągnięty z pudełka. Słoiczki na odczynniki jak widać są puste.
 

 Największy element zestawu: pompka.

 Latarka wbudowana w pompkę.

 
Koszyczek na fiolkę z przygotowanym filtrem oraz kapturkiem ochronnym.
 
 
Koszyczek z założonym filtrem i kapturkiem, wraz z fiolką zamontowany na pompce.
 

 Koperty zawierające filtry.

 Kapturki ochronne z cienkiego tworzywa.

 
Papierowe kasetki zawierające fiolki do badania obecności gazu. W zestawie jest 9 kasetek, w każdej z nich miejsce na 10 fiolek. Fiolki oznaczone jednym żółtym paskiem służą do wykrywania Iperytu. Najprawdopodobniej chodzi o najpopularniejszy Iperyt Siarkowy. Data umieszczona na kasetce informuje nas, że fiolki wyprodukowano w lutym 1977 w "Fabryce NR.200". Mamy też instrukcję pozwalającą na ocenę skażenia w zależności od stopnia odbarwienia roztworu w fiolce. Z tyłu znajduje się data przydatności do użycia: luty 1984.
 
 
W zestawie mamy też drugą kasetkę z fiolkami do wykrywania Iperytu. Ta jest jednak znacznie starsza, data wskazuje na luty 1956.
 
 
Kasetka oznaczona dwoma żółtymi paskami służy do wykrywania Iperytu Azotowego, czyli drugiego najpopularniejszego środka z grupy Iperytów. Data produkcji na opakowaniu: marzec 1956.
 
 
Kasetka oznaczona białym paskiem pozwala wykryć aż dwa gazy: chloroacetofenon oraz cyjanek bromobenzylu. Data produkcji: marzec 1956.
 
 
Kasetka z dwoma białymi paskami zawiera fiolki umożliwiające wykrycie Adamsytu. Data produkcji: luty 1956.
 
 
Fiolki oznaczone czerwonym paskiem służą do wykrywania Sarinu. Kasetka jest kompletna, oraz wyraźnie nowsza od poprzednich. Data produkcji: luty 1977. Z tyłu data przydatności do użycia: luty 1980.
 
 
W kasetce oznaczonej dwoma czerwonymi paskami została tylko jedna fiolka. Służy do wykrywania Kwasu Pruskiego (roztworu cyjanowodoru, dziś znanego lepiej pod nazwą "Cyklon B"). Data produkcji: marzec 1956.
 
 
Kasetka oznaczona zielonym paskiem zawiera fiolki pozwalające wykryć Fosgen i Dwufosgen. Ocenia się, że aż 80% ofiar gazów bojowych I Wojny Światowej to właśnie ofiary Fosgenu. Data produkcji: luty 1956.
 
 
Kasetka oznaczona dwoma zielonymi paskami zawiera fiolki pozwalające wykryć dwa gazy: fosgenoksym (oksym fosgenu) oraz "chlorowcocjan" (prawdopodobnie chodzi o chlorocyjan). Data produkcji: luty 1956.
 
 
Kolejne trzy zdjęcia pochodzą ze zbiorów NAC i prezentują zestaw w użyciu podczas ćwiczeń wojskowych w latach 50-tych XX w. Zdjęcia najprawdopodobniej wykonano jako poglądowe, w celach szkoleniowych. Na pierwszym zdjęciu zestaw rozłożony w celu prezentacji.
 
 
Na kolejnych dwóch zdjęciach zestaw w użyciu, podczas wykonywania pomiaru. Na ostatnim zdjęciu drugi z żołnierzy oznacza teren skażony przy pomocy chorągiewek, opisywanych przeze mnie tutaj: [link]
 

niedziela, 9 września 2018

Odkażanie Prypeci cz.2

Jakiś czas temu zamieściłem na blogu wpis z archiwalnymi zdjęciami likwidatorów odkażających osiedla w Prypeci. Wpis można zobaczyć tutaj: [link]. Dziś czas na kontynuację i więcej zdjęć z prac likwidatorów.

Pierwszym zadaniem jakie czekało na likwidatorów w Prypeci było usunięcie warstwy skażonej gleby. Na pierwszym zdjęciu możemy zobaczyć rozpoczęcie prac na tym obszarze. Widać, że większość likwidatorów ma półmaski chroniące drogi oddechowe przed pyłem radioaktywnym.
Usuniętą ziemię ładowano na ciężarówki, a następnie wywożono poza miasto i zasypywano w specjalnie przygotowanych w tym celu "mogilnikach". Na poniższym zdjęciu widać też, że spora część pracujących ludzi ma elementy ochronne, półmaski na twarzach, gumowe płaszcze czy wodery.
Praca likwidatorów była dość mozolna, należało usunąć ziemię ze sporego obszaru.
Tutaj widać grupę ludzi całkiem dobrze zabezpieczonych podczas pracy. Wszyscy mają zarówno płaszcze gumowe, ochronne nakrycia głowy jak i półmaski. W tle widać budynek szkoły średniej nr.4 w Prypeci.
Czasem oprócz zrywania warstwy skażonej ziemi, nawożono też nową, spoza strefy.
Duża część pracy wykonywana była ręcznie, przy pomocy łopat. Czasem korzystano jednak także z ciężkiego sprzętu, na przykład buldożerów.
Na ostatnim zdjęciu widzimy coś, co wygląda na swego rodzaju apel. Być może to odprawa przed rozpoczęciem pracy, lub podsumowanie zrealizowanych zadań pod koniec dnia. 

niedziela, 2 września 2018

Gogle przeciwchemiczne

Gogle przeciwchemiczne pochodzące z czasów PRL-u. Wyprodukowane zostały na potrzeby Milicji Obywatelskiej, a zwłaszcza ZOMO. Miały chronić oczy milicjantów przed gazem łzawiącym, używanym podczas rozpędzania demonstracji. Gogle znalazły jednak zastosowanie także w Siłach Zbrojnych PRL.


Gogle mają prostą konstrukcję, wykonane są z szarej gumy, mają dwa okrągłe otwory na oczy, zrobione z pleksi. Pasek z tyłu, przymocowany mosiężnymi klamerkami, umożliwia regulację gogli do dowolnego rozmiaru.


Gogle są dość proste i zajmują mało miejsca, a chronią oczy przed gazami i innymi oparami chemicznymi. Mogą być wykorzystane w prowizorycznym okryciu przeciwchemicznym, wraz z półmaską, np. domowej roboty, gdy nie mamy maski przeciwgazowej .

niedziela, 26 sierpnia 2018

"Dom schronieniem"

W czasopiśmie "Żołnierz Polski" nr. 17 (2024) z 26 kwietnia 1987 roku, (co ciekawe, w pierwszą rocznicę Katastrofy Czarnobylskiej) ukazał się artykuł pt. "Dom schronieniem".


W artykule tym, autor opisuje dlaczego warto przygotować swoje miejsce zamieszkania na wypadek konfliktu zbrojnego, oraz jak to zrobić. Przytoczone zostają przykłady z czasów II wojny światowej, jak organizowana wówczas samoobrona budynków mieszkalnych znacząco przyczyniła się do spadku ofiar śmiertelnych po bombardowaniach. Dalej wymienione są podstawowe czynności, jakie powinni wykonać mieszkańcy, aby zabezpieczyć swój dom/mieszkanie przed czynnikami rażenia tak broni konwencjonalnej, jak i atomowej. Podano także spis tego, co powinno się znaleźć w domowej apteczce - rzecz przydatna nie tylko w trakcie wojny. Artykuł stanowi ciekawy i krótki opis podstawowych zagadnień związanych z przygotowaniem swojego miejsca zamieszkania na wypadek wojny.

niedziela, 19 sierpnia 2018

Gazetka studencka "Stalker"

W akcji likwidacji skutków Katastrofy Czarnobylskiej uczestniczyły, w różnym stopniu, setki tysięcy ludzi. Wśród nich znalazła się grupa studentów z Obnińskiego Instytutu Energetyki Atomowej (ros. Обнинский институт атомной энергетики). Do ich obowiązków należało prowadzenie pomiarów promieniowania na terenie Strefy Wykluczenia. Studenci ci sporządzili gazetkę, którą nazwali... "Сталкер" czyli "Stalker". W gazetce tej zawarli nie tylko wyniki pracy, którą prowadzili w strefie, ale także owoce swojej twórczości - felieton, a nawet poezję.


Podtytuł gazetki informuje nas, że mamy do czynienia z "Organem gazetki ściennej studenckiego koła specjalnego "Stalker" Obnińskiego Instytutu Energetyki Atomowej". Obok widać napis "...Zona dana nam za nasze grzechy...", jest to cytat z książki "Piknik na skraju drogi" autorstwa braci Strugackich. Studenci musieli być fanami fantastyki, po Katastrofie Czarnobylskiej zauważyli podobieństwa między Czarnobylską Strefą Wykluczenia, a Zoną z powieści Strugackich. Nic więc dziwnego, że skoro pojawiła się strefa, niczym z kart powieści Strugackich, oni, którzy do tej strefy wchodzili, nazwali siebie Stalkerami.

W pierwszym artykule, o tytule "Tobie - Czarnobylu", autor W. Karmaszew opisał początek swojej "przygody" ze strefą. Dowiadujemy się, że większość członków grupy to studenci czwartego roku, na wydziale energetyki jądrowej. Chętnych do wyjazdu było więcej niż miejsc, ostatecznie sformowano grupę studentów, a jej liderem został Nikita Konstantinow. Autor pisze też o emocjach jakie towarzyszyły mu gdy po raz pierwszy wszedł do strefy 30 czerwca 1987 roku. Dowiadujemy się, że studenci pracowali z dozymetrami DP-5W. Dalej opisane są pobieżnie zadania jakie wykonywali członkowie grupy. Pod koniec artykułu padają słowa: "Za kilka dni opuścimy Czarnobyl. Pozostanie w pamięci to lato, praca naszego oddziału i opustoszałe ulice Prypeci, trawa wyrastająca z chodników po których nikt nie chodzi, opuszczone wsie migające w świetle reflektora śmigłowca. Cieszę się z rychłego powrotu do domu i smucę na myśl, że osierocone domy w Czarnobylu i Prypeci zostaną osierocone raz jeszcze, wraz z naszym odejściem. Czarnobyl wkroczył w nasze życie i nie można już pozbyć się myśli, że nasze miejsce jest tutaj, że musimy powrócić [...] WRÓCIMY!".

Drugi artykuł nosi tytuł "Za i przeciw". Inny członek grupy G. Dolgolew rozważa tu zalety i wady elektrowni jądrowych. Autor uważa, że pomimo Katastrofy Czarnobylskiej świat nie powinien rezygnować z atomu.

Dalej znajduje się część artystyczna. Znajdziemy tu felieton, w którym N. Galaniw pisze o problemach z dojazdem do pracy na terenie Strefy Czarnobylskiej i o tym, jak to członkowie grupy musieli polegać na autostopie. W tej części znajduje się także wiersz, którego autor podpisał się jako "bojec SSO "Stalker" Budiejew S".